" Tanie wina są dobre bo są dobre i tanie! "

Szukaj:

 

Prawdziwe a zarazem niesamowite przygody Konrada Goldhirsch'a - Część 4 - Opowiadania pijackie oraz winiarskie

Prawdziwe a zarazem niesamowite przygody Konrada Goldhirsch'a - Część 4

autor: von Bentschen

Zaskakujące jak przydatnym zmysłem bywa słuch. Tysiące odgłosów wpadają w chaotycznym tańcu do naszej głowy, my potrafimy uporządkować je i spośród tego tłumu wybrać tylko te, które nas aktualnie interesują. Konrad bardzo cenił w tej chwili swój dobry słuch, bo tylko na nim mógł polegać, gdy zarzucono mu worek na głowę i wraz z wiedźmą Karolajn poprowadzono w bliżej nieokreślone miejsce.

Z urywków rozmów, które zarejestrował na granicy słyszalności był w stanie mniej więcej określić w której części Vollstein'a się znajdują. Próbował na początku porozmawiać z osobami które ich pojmały, lecz nie przyniosło to oczekiwanych rezultatów ("Morda w kubeł!"). Karolajn nie odzywała się w ogóle, w sumie to wydawała się nie podchodzić do zaistniałej sytuacji zbyt poważnie. W końcu zaskrzypiały zawiasy otwieranych drzwi, przeszli przez jakiś próg, drzwi ponownie skrzypnęły i zdjęto im worki z głów. Znajdowali się w niewielkim korytarzu oświetlonym słabym światłem dopalających się pochodni. Poprowadzono ich w milczeniu dalej, nie skąpiąc szturchnięć. Na końcu korytarza znajdowało się wejście do dość sporego pokoju. W pomieszczeniu tym Konrad nie dostrzegł nic poza drewnianym stołem i kilkoma krzesłami. Kazano im usiąść i czekać aż pojawi się Przedstawiciel Świętego Oficjum na miasto Vollstein. Po kwadransie do sali wszedł dość wysoki mężczyzna odziany w dość bogate ubranie. Gdy tylko dostrzegł Karolajn wydobył z siebie dziwny dźwięk, pośredni między westchnięciem a jękiem.

- Znowu ty? Wydawało mi się, że już kiedyś wydałem rozkaz nie zatrzymywania cię... Pomyślał by ktoś, że mam za dużo wolnego czasu - powiedział mężczyzna - Zaraz cię wypuszczę i zaopatrzę w jakiś świstek co by cię już nie mogli aresztować. Tylko na miłość Boską, żebym cię tu więcej nie widział. - Konrad słuchał tego z największym zdziwieniem, bo nigdy nie myślał, że tak łatwo ujść z rąk krwawej Inkwizycji. Ludzie za byle słowo szli na stosy, a jego nowa znajoma po raz któryś z rzędu nie ponosi żadnych konsekwencji?

- Zaraz, zaraz... Chce pan powiedzieć, że ta dziewczyna już kiedyś została aresztowana za głoszenie tez antykościelnych i nic?

- Proszę pana, ta pani odwiedza nas stosunkowo często. Czasami za herezje, a czasami ze względu na podejrzenie uprawiania magii. Czasami owszem, coś tam jej się powie nie tak jak należy. Ale, bez urazy, nikt jeszcze nie widział, żeby cokolwiek udało się jej wyczarować... - wyjaśnił inkwizytor - A pan niech się nie denerwuje, ktokolwiek bowiem został zatrzymany w towarzystwie tej oto dziewczyny jest zawsze puszczany wolno. Żaden prawdziwy heretyk czy czarodziej nie szukałby towarzystwa takiej nieudo... niewykwalifikowanej wiedźmy-heretyczki. - podszedł do nich i sztyletem wyjętym zza pasa przeciął ich pęta.

- To nieprawda! Ja jestem normalną wiedźmą! - zakrzyknęła Karolajn i dla polepszenia efektu uderzyła pięścią w stół.

Tak to dziwnie w życiu bywa, że gdy czegoś bardzo chcemy to nigdy nie jesteśmy w stanie tego zdobyć, zaś gdy bardzo jest nam coś nie na rękę to jak na złość się samo pojawia. Tak i magia, siła tajemnicza i tak naprawdę nigdy nie zrozumiana, wybrała sobie właśnie ten nieszczęsny moment by zaprezentować swoją potęgę. Stół pod pięścią Karolajn roztrzaskał się na drzazgi, wokół niej pojawiły się ciemnoniebieskie wyładowania świetlne, a w całym pomieszczeniu wyraźnie zaśmierdziało jajkiem. Dziewczyna spojrzała z niedowierzaniem na swą dłoń, nie mogąc pojąć jakim cudem jej pierwsze w życiu czary rzuciły się same z siebie. Inkwizytor zachował jednak spokój i delikatnie drapiąc się po brodzie wymruczał pod nosem coś w stylu "to ciekawe...", a następnie:

- STRAŻ, do mnie!!! - W tym momencie czas jakby przyspieszył. Szczególnie dla Konrada, który ciągle był pod silnym wpływem spożytego alkoholu. Błyskawicznie doskoczył do inkwizytora i uderzył go otwartą dłonią w ucho, a następnie kopnął w krocze. Równie zwinnym ruchem zerwał mu z paska sakiewkę, wcale nie lekką. Do sali wpadło dwóch uzbrojonych strażników, lecz i to nie mogło powstrzymać szału bojowo-fazowego Konrada. Szybkim ruchem zabrał sztylet, którym jeszcze niedawno inkwizytor uwolnił mu ręce, następnie rzucił się na pierwszego zbrojnego i rękojeścią swej broni uderzył go w gardło. Mężczyzna charcząc upadł na kolana, chwilowo wykluczony z walki, a Konrad już był przy drugim strażniku. Ten próbował wyprowadzić szybkie cięcie swym krótkim mieczem, lecz nasz bohater bez trudu uskoczył na bok, wbijając przy okazji sztylet w udo przeciwnika.

- Karolajn, wiejemy! - krzyknął i jakby na pożegnanie kopnął trzymającego się za gardło strażnika w twarz, łamiąc mu nos. Wśród okrzyków bólu Konrad i młoda wiedźma wybiegli z sali i pognali korytarzem ku wyjściu. Wszystko wydarzyło się tak nagle, że nikt nie zdążył ich zatrzymać. Nasz bohater wywarzył drzwi barkiem i tak udało im się znowu znaleźć na ulicy. Świadomi tego, że jeszcze nie są bezpieczni błyskawicznie wmieszali się w tłum, konsekwentnie oddalając się od siedziby Vollstein'skiej Inkwizycji. Karolajn powiedziała, że zna tanią i całkiem dobrą karczmę, gdzie mogli by wynająć miejsce do spania, bo tego dnia nie powinni się już w mieście pokazywać. Konrad nie miał myśleć nad lepszym rozwiązaniem więc zgodził się na to, jeśli tylko Święte Oficjum ich tam nie dorwie.

- A swoją drogą to nie wiedziałam, że jesteś taki dobry w walce wręcz. Twoje wyczyny były co najmniej imponujące... - zagadała Karolajn.

- Sam się dziwię jak tego dokonałem. Nigdy tak nie walczyłem, ale dziś czułem jakąś wewnętrzna siłę, dzięki której wybawiłem nas z opresji. Ja wiem, że to może dziwnie zabrzmi, ale chyba pomogła mi faza. - odparł Konrad - Jednak teraz mamy ważniejsze sprawy na głowie, musimy jak najszybciej opuścić Vollstein. Nie czekajmy do ranka, uciekniemy za kilka godzin. No chyba, że wolisz spalenie na stosie Inkwizycji, w co wątpię. Odpoczniemy parę godzin i znikamy stąd.

Wiedźma nie miała lepszego pomysłu, więc uczynili tak jak postanowił Konrad. Chmury zasłaniały tarczę księżyca, osłaniając także ucieczkę pary naszych bohaterów. Nie budząc gospodarza wymknęli się na ulicę, a następnie klucząc ciemnymi uliczkami uniknęli zwiększonej ilości patroli. Najwyraźniej Inkwizytor postanowił nie ułatwiać zbiegom ucieczki. Problem zaistniał przy bramie miejskiej, gdyż tam straż była podwojona. Udało im się jednak ominąć i tą przeszkodę w sposób co najmniej nietypowy. Mianowicie odeszli na bezpieczna odległość od bramy, zdjęli z Karolajn wszystkie chusty i powiązali je ze sobą, tworząc linę. Następnie zrobili z niej lasso i zarzucili na jedną z blank. O dziwo improwizowany sznur okazał się wystarczająco mocny, żeby Konrad się wdrapał na szczyt muru. Będąc tam kazał wiedźmie chwycić mocno linę i wciągnął ją na górę. Najtrudniejsze okazało się zejście, gdyż wysokość była znaczna, a i na zewnątrz murów znajdowało się kilka patroli. Nasz bohater zaryzykował i zeskoczył. Jako, że nie był ubrany w żadną zbroję jego upadek nie był na tyle głośny by zaalarmować straż. Lądowanie, chociaż twarde, obeszło się bez poważnych uszkodzeń ciała. Następnie Karolajn zeskoczyła na dół, prosto w ramiona Konrada. Nie tracąc czasu oboje ruszyli pędem w kierunku pobliskiego lasu. Nie usłyszeli za sobą żadnego odgłosu dalszego pościgu, mimo to zatrzymali się dopiero w bezpiecznym otoczeniu drzew. Tam odsapnęli, siadając na miękkiej ściółce i rozpoczęli rozmyślania nad następnymi ruchami jakie powinni wykonać. Postanowili udać się w przeciwnych kierunkach, gdyż ewentualne listy gończe wspominałby o parze uciekinierów, a nie pojedynczych osobach.

- Miło Cię było poznać i mam nadzieję, że dane nam będzie się jeszcze kiedyś spotkać. Może w trochę bardziej sprzyjających zaznajamianiu się warunkach. - powiedział nasz bohater - Tymczasem wyruszam przed siebie, chcę się dowiedzieć jak można opanować fazę. Jeśli posiądę tą tajemnicę nic nie stanie mi już na drodze do zostania wojownikiem na miarę legend! ... No, może trochę przesadzam, ale z całą pewnością będzie mi łatwiej radzić sobie w tarapatach. Bywaj zdrowa! Powodzenia w opanowywaniu arkanów magii! Obyś nie skończyła podobnie jak Godryk Mięsousty, który chcąc przywołać burzę, zamienił się w kowadło...

- Pozostaje i mi życzyć Ci szczęścia w twej wyprawie. Myślę, że jeszcze nieraz obalimy razem jabola. - odparła Karolajn. - Trzymaj się!

Tak oto nasi przyjaciele się rozdzielili, każde w poszukiwaniu wiedzy tajemnej. Nie wiedzieli wtedy, że przyjdzie im się spotkać dopiero po upływie roku. Konrad pewnym krokiem ruszył do stolicy królestwa. Bo jeśli nie tam znajdzie odpowiedzi na swe pytania to chyba nigdzie tego nie dokona.

 

Ostatnie komentarze:

Witam!Jakiś czas temu pisałem, że to winko w miarę smakuje, ale okazuje się, że robi to przynajmniej 2 firmy i różnica jak dla mnie jest dość duża. Winko z firmy Nowy Lubień ma lepszy smak i ma 8% i poj.0.7 l, biały korek, sklep u Krysi, natomiast ku...

do Mamrot z Wilkowyj, dn. , przez gość

Cudowny aromat rzygowin, w smaku cierpkie ale dość gładko wchodzi tylko musi być schłodzone. W moim przypadku wierci w jelitach jak Johnny Sins, także na porannej kacówie turbosraka murowana.

do Michel I, dn. , przez Karol

Raz z kolegą oje***ałem 2 sztuki, czułem jak bosy jezusek przechodzi mi stópką po języku. Polecam i pozdrawiam

do Amarena, dn. , przez Witold Stróta

Mam pytanie, u mnie w mieście wycofane wszystkie tanie wina. Sam piłem Węgrzyn, gdzie można kupić Węgrzyn teraz??

do Węgrzyn Podkarpacki, dn. , przez PAWEŁ

Najlepsze wino w moim życiu. Cena adekwatna do jakości. Gwarantuje świetną zabawę i udaną randkę

do Bieszczadzki Antałek Czarna Porzeczka, dn. , przez Filio 123

Nowe artykuły:

Podstawowy sprzęt gastronomiczny do kuchni

Jeżeli gotujesz profesjonalnie z pewnością przyszedł czas, aby wyposażyć się w sprzęt gastronomiczny. Wyposażenie gastro...

Chłodziarka do wina - jak wybrać najlepszą?

Wino to jeden z najbardziej eleganckich i stylowych trunków. Sposób jego przechowywania ma ogromny wpływ na jego smak i ...

Pyszny obiad i doskonałe wino, czyli sposób na udaną imprezę lub spotkanie z przyjaciółmi

Spotkania z przyjaciółmi czy imprezy organizowane we własnym zakresie są stałą, powszechnie spotykaną praktyką. Uwielbia...

Uwielbiasz włoskie wina? Teraz dostępne są też w wersji bezalkoholowej i wegańskiej!

Jeśli kochasz włoską kuchnię i włoskie wina, na pewno często masz ochotę sięgać po produkty prosto z Italii. Nie zawsze...

Jak profesjonalnie otworzyć i podać wino w domu?

Nalewanie wina podczas domowych spotkań jest zadaniem osoby pełniącej rolę gospodarza. Jeśli więc chcemy nadać odpowiedn...

Wszelkie prawa zastrzeżone przez Winka.net (c) 2001 - 2023 r. Redakcja | Reklama | Nowe wina na winka.net | Mapa strony

Strona www.winka.net ma charakter wyłącznie edukacyjny i poglądowy NIE jest sponsorowana przez żadnego z producentów, dystrybutorów lub hurtowników wyrobów alkoholowych, NIE ma na celu promowania żadnej z marek alkoholi, jak rownież NIE namawia w jakikolwiek sposób do spożywania napojów alkoholowych. Strona www.winka.net ostrzega, że spożywanie napojów alkoholowych jest szkodliwe dla zdrowia. Strona www.winka.net ostrzega, że zabrania się spożywania alkoholu osobom do lat 18