" Ja pier...lę Coca - Cole i alpagę wypić wolę "

Szukaj:

 

Prawdziwe a zarazem niesamowite przygody Konrada Goldhirsch'a - Część 8 - Opowiadania pijackie oraz winiarskie

Prawdziwe a zarazem niesamowite przygody Konrada Goldhirsch'a - Część 8

autor: von Bentschen

Bolała go głowa. Bardzo mocno bolała go głowa. Gdzie się znajdował? Dopiero po chwili wspomnienia zaczęły doń wracać. Tak... dom sir Om'a, popijawa, zlecenie misji i piękna dziewoja. Nie do końca pojmował czemu śpi na jakimś stole, pośród opróżnionych flaszek, niedojedzonych kurczaków i substancji, których pochodzenia wolał się nawet nie domyślać.

Czuł się fatalnie, ale mimo to zaryzykował powstanie. Niestety! Tym razem ryzyko się nie opłaciło, gdyż ledwo co stanął na nogi to z owych nóg padł. Tym razem nie zamierzał wykonywać żadnych pochopnych operacji i napawał się potęgą dręczącego go kaca. A zaprawdę był on potężny. W głowie cymbał brzmiący, w ustach i gardle nastało siedem chudych lat, a w brzuchu pusto tak, że i Salomon by nie nalał. Jednak mimo tego stanu, do umysłu Konrada nieustannie napływały sygnały z zewnątrz. Zapach świeżo pieczonego chleba, promyki światła wpadające do pomieszczenia przez małe okienko, ciche bulgotanie w jakimś kociołku. Wszystko to pozwoliło Konradowi domyślić się, że znajduje się w kuchni. Nie słyszał żadnych rozmów, więc zapewne był w pomieszczeniu sam. A jednak ktoś jakiś czas temu przecież musiał tam być, skoro zapachy wskazywały na to, iż przygotowano dlań solidne śniadanie. Tylko jak on je zje, skoro jego żołądek zdawał się odmawiać z nim wszelakiej współpracy i żył jakby własnym życiem. Nagle usłyszał zbliżające się kroki, a chwilę potem dobiegł go uprzejmy, choć zmęczony głos sir Om'a.

- No, panie Konradzie, pora wstawać! Choć zapewne tego nie odczuwasz mamy piękny dzień. Mamy także dużo pracy do wykonania, więc bez lenienia się! Zapewne w twej głowie pojawiają się wątpliwości typu "Jak ja dam radę z takim kacem?", jednak bez obaw, pomyślałem o wszystkim. Mam tu dla ciebie miksturę. Nie jest ona może magiczna, ale jej działanie jest zaskakująco skuteczne. Spróbuj przynajmniej usiąść, człowieku. Leżenie na ziemi jest zdecydowanie nie po rycersku. - chociaż organizm się buntował, to Konrad spróbował skorzystać z pobliskiego krzesła i... udało się! Teraz mógł zobaczyć już coś więcej niż tylko buty sir Om'a. Twarz gospodarza była uśmiechnięta, lecz cała nocna zabawa odbiła się na niej w postaci pokaźnych worków pod oczyma. W ręku trzymał szklanicę, a w owej szklanicy znajdowało się: żółtko jajka, pieprz zmielony, troszkę oleju, sos pomidorowy oraz parę kropli sosu Konradowi nieznanego. Sir Om dostrzegł nieco przestraszony wzrok naszego bohatera. - Bez obaw, wygląda może nieciekawie, ale pomaga. Opracowałem to jakiś rok temu, nazywa się Ostryga Prerii. Przełknij, a nie pożałujesz.

Z braku alternatywy Konrad usłuchał gospodarza i zatkawszy nos przechylił szybko szklankę, połykając zawartość. Przez chwilę walczył z falą mdłości, ale udało mu się utrzymać miksturę wewnątrz swego układu pokarmowego. O dziwo niezwykły wynalazek zdawał się faktycznie działać i już po paru chwilach niefortunny biesiadnik mógł stanąć na nogi. Z minuty na minutę czuł się coraz lepiej, aż wreszcie poczuł się na tyle pewnie, że zjadł podaną przez sir Om'a kanapkę z grubym plastrem żółtego sera, a następnie przełknął kilka łyków gorzkiej herbaty. Najchętniej by się położył i przeczekał jeszcze z dwie godzinki jednak sir Om zaraz gestem dłoni wskazał mu drzwi prowadzące do małego saloniku. Stały tam dwa duże drewniane krzesła oraz okrągły stół, a na nim zwoje map, sakiewka, jakieś dokumenty oraz dwie szklanice przezroczystego płynu (Konrad miał nadzieję, że to tylko woda, a nie produkt wielokrotnej destylacji, powiązany ze zbożem rozmaitem).

- Mój drogi Konradzie, mam nadzieję, że pamiętasz swoją wczorajszą deklarację. Oraz, że nie zmieniłeś zdania. Było nie było, po pijaku ludzie różne rzeczy mówią. Nadal jesteś z nami? - nasz bohater skinął potakująco głową - Świetnie. Przygotowałem ci tu troszkę pomocnych rzeczy. Mapy terenów, przez które biegnie twoja droga, nieco grosza, bo bez pieniędzy jednak ciężko, oraz list do znajomego kupca. Już on cię wyekwipuje na tą wyprawę jak należy. Co do transportu... Wybierz sobie jakiegoś wierzchowca z mojej stajni. Nie ma sensu abyś już teraz wyjeżdżał, jeden dzień nikogo nie zbawi. Przyda ci się troszkę odpoczynku po tej nocy. Tak więc masz, że tak się wyrażę, dzień wolny! Wpadnij do mnie wieczorem, ktoś na pewno wskaże ci drogę do mego biura. Nocujesz naturalnie u mnie. Korzystaj z czasu jaki został do wyruszenia w podróż, nie wiadomo kiedy znów będziesz miał okazję tak spokojnie spędzić tyle godzin.

Konrad postanowił posłuchać rady sir Om'a i jak tylko poczuł się wystarczająco dobrze wyruszył na ulice zobaczyć, co stolica ma mu do zaoferowania. A Ostrawa była miastem bogatym i pięknym, więc zaoferować mogła bardzo wiele. Zacząć można zwiedzanie od szesnastu kościołów, rozrzuconych po całej metropolii. Jednak nasz bohater poruszał się po mieście jakimś tajemnym zygzakiem i na szesnaście kościołów odwiedził zero. Również Uniwersytet jest godzien obejrzenia, ale i tym razem noga Konrada nie natrafiła na ścieżkę do ów Uniwersytetu prowadzącą. Nie udało mu się zobaczyć pereł architektury, nie zatrzymał się przy żadnym z trzydziestu ośmiu posągów. Nie zwrócił uwagi nawet przechodząc koło gildii magów! Co czasami, nawiasem mówiąc, bywa prawdziwą sztuką. No bo jak tu nie zwrócić uwagi na ten gmach, skoro przeciętnie trzy razy na dzień coś w nim wybucha, rozdwaja się, a czasami zwyczajnie znika bez śladu. Pewien pisarz prowadził nawet kronikę co ciekawszych wypadków w gildii. Szczególnie warty wskazania jest zapis informujący czytelnika o tym, jak to pewnego słonecznego dnia gildia zniknęła w całości na kwadrans, a następnie pojawiła się przemalowana na kolor zbliżony do kanarkowego.

Co zatem zobaczył w Ostrawie nasz bohater? Uszczupliwszy nieco zawartość sakiewki, którą dostał od sir Om'a, zwiedził czternaście karczm, osiem pijalni piwa, cztery sklepy monopolowe oraz szalet miejski. Następnie udał się do jadłodajni, zamówił i zjadł siekaną szynkę zapiekaną w żółtym serze, panierowane udka kurczęcia, nieco bigosu i średnią porcję prażuchy. Na deser zaś kupił na targu duże i soczyste jabłko. Po takim wzmocnieniu sił witalnych mógł wreszcie udać się do kupca, którego polecił mu "pracodawca". Handlarz ten okazał się całkiem miłym starszym panem i zaraz po przeczytaniu wiadomości od sir Om'a zaczął zbierać potrzebny Konradowi ekwipunek. Zapakował mu także kilka żelaznych racji żywieniowych oraz kazał wybrać jakąś porządną broń. Nasz bohater uznał, że ciężkie uzbrojenie nie będzie dobre na taką wyprawę, więc wybrał poręczny jatagan zamiast ciężkiego miecza. Porzucił też myśli o zbroi, przywdział natomiast wygodny skórzany kaftan. Po zapakowaniu całego sprzętu uścisnęli sobie dłonie, a kupiec o dziwo nie zażądał żadnej zapłaty. Jednak Konrad wytłumaczył sobie to faktem, że sir Om na pewno zrewanżuje się jakoś handlarzowi.

Nad stolicą powoli ciemniało niebo, a słońce chowało się za mury tego wielkiego miasta. Sprzedawcy na bazarach zaczęli zbierać swoje towary, coraz więcej ludzi napływało do karczm uczniów coraz więcej studentów stołecznego Uniwersytetu zaczęło pojawiać się na ulicy. Część była już porządnie pijana, a część dopiero zamierzała to uczynić. Jednak nieco trzeba im było przyznać, a mianowicie to, że bez nich ulice pozbawione by były swego klimatu, w karczmach byłoby smutniej, a miejscowe browarnictwo by upadło. Mijając tych rozśpiewanych młodzieńców, Konrad powoli wracał do domostwa sir Om'a. Gdy wreszcie zapukał do wrót posesji było już całkiem ciemno. Otworzył mu łysawy lokaj, a następnie wskazał mu drogę do biura swego pracodawcy.

- Mam nadzieję, że dzień w stolicy Ci się podobał. Miasto jest spore, więc miałeś pewno masę rzeczy do zobaczenia, tyle zabytków... - rzekł gospodarz, a Konrad postanowił przemilczeć kwestię swojej wycieczki po metropolii. Sir Om odchylił się w fotelu i spojrzał uważnie na swego rozmówcę

- Wiedz, że powodzenie twej wyprawy przyniesie pewnym kręgom spore dochody. Do tego stopnia spore, że już teraz wspiera mnie wiele osób mających nadzieję na rozmnożenie zainwestowanych pieniędzy. Oczywiście w porównaniu do majątku króla SA to malutkie kwoty, ale nawet niewiele pieniędzy w rękach mądrych ludzi może sporo zmienić. A kiedy wrócisz wiele może już w tym Królestwie wyglądać inaczej. Niewiele wiem o twojej przeszłości, ale co począć, muszę zaufać w twoje szczęście i zdolności. Poza Królestwem bowiem moje znajomości się kończą. Wysłanie całego oddziału zbyt rzucałoby się w oczy nieodpowiednim ludziom, a ciebie nikt tu nie zna, nikt nie zauważył, że przybyłeś i nie zauważy kiedy znikniesz. Dlatego kiedy uratowałeś mnie z opresji żywiłem nadzieję, że przyjmiesz propozycję wyruszenia po obcą nam technologię produkcji tanich win. Pewnie nie zdajesz sobie sprawy, ale jabole stanowią jedną z głównych gałęzi gospodarki naszego wspaniałego kraju, a zastosowanie tej nieznanej nam substancji przełoży się w prostej linii na dukaty. A jeśli wszystko potoczy się zgodnie z moim planem to te dukaty będą bardzo potrzebne. Jednak nie ma sensu cię dalej zanudzać taką gadaniną, jutro ważny dzień w twoim życiu, powinieneś się należycie wyspać. Życzę ci zatem dobrej nocy! A teraz, jeśli pozwolisz, wrócę do swych obowiązków, niestety należy do nich nie tylko samo imprezowanie. - to powiedziawszy sir Om uścisnął rękę Konradowi, a ten wyszedł z gabinetu i udał się do przygotowanej dla niego poprzedniego dnia komnaty. Sen szybko zamknął mu powieki i zapewnił odpoczynek jego zmęczonemu ciału.

Rano obudził go lokaj i zaprowadził do kuchni. Sir Om już na niego czekał. Czekało również obfite śniadanie, którym to Konrad szybko się zajął. Następnie udali się do stajni gdzie nasz bohater wybrał sobie wierzchowca. Był nim niewielki, lecz silny kuc maści palomino o imieniu Grzegorz. Naszemu bohaterowi przyniesiono ekwipunek oraz troszkę dodatkowego prowiantu i parę butelek taniego wina, aby miał siły na długa podróż. I już miał ruszać, już wszyscy mu życzyli powodzenia, gdy nagle pojawiła się Popsy. Podeszła do Konrada i pocałowała go w policzek. Ten się zarumienił, wybełkotał coś niewyraźnie i spadł z siodła. W burzy śmiechów wdrapał się z powrotem na kuca i powoli opuścił tereny willi sir Om'a. Następnie wyjechał poza obręb Ostrawy i ruszył w długą i trudną drogę.

 

Ostatnie komentarze:

Jestem koneserem tego alkoholu od paru lat oraz Imperatora, i nigdy nie było z nim żadnego problemu dopóki nie wypiłem przed snem buteleczkę tego oto zacnego trunku i zarzygałem całą twarz mojej żonie, nie polecam :conf:

do Fajrant Wiśniowy I, dn. , przez Tusio

Szpryca jak ch***j, trochę śmigana ale możesz brać :mrgreen:

do Expert Cytryna II, dn. , przez Nabity Krzyś

A kojarzy ktoś wersję czerwony łeb na niebieskim tle? Wersja light?

do Tur II, dn. , przez Roback75

Gdzie można kupić?

do Odlot II, dn. , przez ANDI946

Dość popularne wino w latach 2004-2013 we wsi Łagiewniki 26-020 Chmielnik, cała wieś na tym latała. Niestety Pącki Adziu i spółka już gryzą glebę, nie ma chłodzenia Bachusa w źródełku :mrgreen: Biały chyba żyje, przerzucił się na piwa, o reszcie mi n...

do Bachus Biały, dn. , przez Bond

Nowe artykuły:

Do czego podawać lekkie i subtelne wina?

W świecie win, dobór odpowiedniego trunku do danej potrawy może być kluczem do stworzenia niezapomnianego doświadczenia ...

Wina białe — delikatny smak pasujący do wielu okazji

Wina białe — trunek, który wzbudza skojarzenia z elegancją, delikatnością i subtelnymi smakami. Jak twierdzą specjaliści...

Podstawowy sprzęt gastronomiczny do kuchni

Jeżeli gotujesz profesjonalnie z pewnością przyszedł czas, aby wyposażyć się w sprzęt gastronomiczny. Wyposażenie gastro...

Chłodziarka do wina - jak wybrać najlepszą?

Wino to jeden z najbardziej eleganckich i stylowych trunków. Sposób jego przechowywania ma ogromny wpływ na jego smak i ...

Pyszny obiad i doskonałe wino, czyli sposób na udaną imprezę lub spotkanie z przyjaciółmi

Spotkania z przyjaciółmi czy imprezy organizowane we własnym zakresie są stałą, powszechnie spotykaną praktyką. Uwielbia...

Wszelkie prawa zastrzeżone przez Winka.net (c) 2001 - 2024 r. Redakcja | Reklama | Nowe wina na winka.net | Mapa strony

Strona www.winka.net ma charakter wyłącznie edukacyjny i poglądowy NIE jest sponsorowana przez żadnego z producentów, dystrybutorów lub hurtowników wyrobów alkoholowych, NIE ma na celu promowania żadnej z marek alkoholi, jak rownież NIE namawia w jakikolwiek sposób do spożywania napojów alkoholowych. Strona www.winka.net ostrzega, że spożywanie napojów alkoholowych jest szkodliwe dla zdrowia. Strona www.winka.net ostrzega, że zabrania się spożywania alkoholu osobom do lat 18